Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy świąteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy świąteczne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 listopada 2014

Subiektywny ranking filmów świątecznych



Jingle bells, jingle bells… mam nadzieję, że Święta „dzwonią” Wam już w głowie. Bo mi bardzo, więc dzisiaj nie będzie recenzji książki (chociaż w przygotowaniu mam posty o „Księgach Jakubowych” O. Tokarczuk i „Dzienniku zimowym” Paul’a Auster’a). 


Przedstawiam za to mój osobisty ranking filmów świątecznych, które trzeba zobaczyć – i uwaga: nie ma w nim  - z całym szacunkiem – „Kevina…” <kolejność dowolna>.

„To właśnie miłość” („Love Actually”) – każdy wie, każdy zna, każdy widział, więc, co tu pisać: Hugh Grant jako zakochany premier Wielkiej Brytanii, przedświąteczny okres w oparach wszechobecnej miłości, polecam ku pokrzepieniu serc (a właściwie rozgrzaniu).

„Gospoda świąteczna” („Holiday Inn”) – old black&white movies…mmmm…..I love it! Zwłaszcza, jeśli jest to musical w takim stylu. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie widziało filmu, więc postaram się odrobinę go streścić. Mamy trójkę przyjaciół – tańcząco-śpiewających (w jednej z ról: Fred Astaire), Nowy Jork w tle, faceci zakochują się w dziewczynie, jeden się wycofuje, po czym wpada na pomysł, żeby założyć gospodę – ale czynną tylko w święta. Niesamowity klimat pomimo tego, że Boże Narodzenie jest tylko jednym z elementów filmu. Poza tym “White Christmas” w interpretacji Binga Crosby’ego – bosko!

 Żółty szalik” – słodko-gorzka opowieść o alkoholiku i próbach odnalezienia siebie, atmosfera zbliżających się świąt, która powinna sprzyjać pojednaniu ze sobą i innymi, chociaż nie zawsze się to udaje. Scenariusz: Jerzy Pilch + świetny Janusz Gajos w głównej roli.

„Holiday” – sympatyczna komedia romantyczna (główne role: Kate Winslet, Cameron Diaz, Jude Law i Jack Black), uwielbiam wystrój domu Kate – filmowej Iris i atmosferę angielskich, śnieżnych Świąt.

„Spotkamy się w St Louis” – kolejny amerykański musical z lat 40. Świetna, chociaż początkująca Judy Garland (matka Lizy Minelli) śpiewa „The Trolley Song” i „Have Yourself A Merry Little Christmas”.

„Listy do M” – polska komedia romantyczna, udana, świąteczna, zabawna, magiczna, wizualnie ładna i…. tyle.

„Ekspres polarny” – nie-kiczowata rodzinna bajeczka o dziecięcych marzeniach (a właściwie ich przywracaniu) i magii Świąt.

„Family Man” – ciekawa formuła filmu z Nicholasem Cage’em w roli głównej. Bogaty singiel budzi się pewnego dnia jako ojciec rodziny, szczęśliwy mąż i człowiek, którego wszyscy lubią. Dla odprężenia po obfitej kolacji.

„Cztery gwiazdki” – komedia romantyczna z Reese Witherspoon i Vince’em Vaughn’em. O tym, że czasem nie warto uciekać od tradycyjnych, mniej lub bardziej kiczowatych i przesłodzonych, czasem odrobinę napiętych, ale rodzinnych (cokolwiek to znaczy :-D) Świąt.  

Miłego oglądania:)