Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 listopada 2015

SWIETŁANA ALEKSIJEWICZ - LITERACKI NOBEL 2015 + "CZASY SECONHAND. KONIEC CZERWONEGO CZŁOWIEKA"

Swietłana Aleksijewicz
Foto © Margarita Kabakova
Wiem, wiem... nazwisko laureatki literackiej Nagrody Nobla 2015 ogłoszono miesiąc temu. Ja jednak najpierw chciałam przynajmniej odrobinę zapoznać się z białoruską pisarką Swietłaną Aleksijewicz. Wcześniej moja wiedza kończyła się na tym, że po raz pierwszy Szwedzi przyznali nagrodę pisarzowi pochodzącemu z Białorusi oraz, że po raz pierwszy wygrała literatura faktu. Jakiś czas temu słyszałam jeszcze o książce, za którą w 2011 r. pisarka otrzymała Nagrodę im. R. Kapuścińskiego - "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety".

Książki Aleksijewicz są oczywiście zabronione na Białorusi. Łukaszenka może udawać, że lubi Europę, nie zmienia to jednak jakoś jego polityki wobec własnych obywateli. Laureatka Nobla to dziennikarka i pisarka, która swoje zainteresowania skupia głównie na życiu w ZSRR i po jego upadku. Wydarzenia historyczne są dla Aleksijewicz okazją do opowieści o człowieku sowieckim i postsowieckim. Pisarka do każdej książki przeprowadza setki wywiadów, odkrywając smutną prawdę o Rosji i "zaprzyjaźnionych" republikach. Wzrusza, szokuje, przeraża. Emocje stawia przed faktami.
Ostatnia książka wydana w Polsce to "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka".
źródło
Homo sovieticus pisze CV. Wykształcenie? Stalinizm. Pierestrojka. Doświadczenie zawodowe? Konformizm. Strach. Wegetacja. Smutek.
Książka przeraża, szokuje, a przecież Polakom nie było tak daleko od radzieckich doświadczeń. Gdyby historia potoczyła się jeszcze bardziej na wschód, doświadczenie człowieka radzieckiego mogło dotknąć naszych dziadków, rodziców, wreszcie nas samych. Komunistyczny eksperyment społeczny udał się nadzwyczaj dobrze. Czerwona idea, jak mówi pisarka, nie zniknęła. Od upadku Związku Radzieckiego minęło ponad dwadzieścia lat, ale ludzi dalej w nim tkwią.

Polecam wywiad ze Swietłaną Aleksijewicz, który znajdziecie tutaj.

Do napisania!

wtorek, 27 października 2015

"1945 WOJNA I POKÓJ" MAGDALENA GRZEBAŁKOWSKA

"1945. Wojna i pokój" Magdaleny Grzebałkowskiej to fascynujący reportaż po roku przełomowym w historii Polski. Jeszcze wojna, a już pokój, chciałoby się powiedzieć. A może: jeszcze nie pokój, a dalej wojna? Wydawca głosi: "już nie wojna i jeszcze nie pokój". Zresztą nie mnie to oceniać. Pisarce też nie. Autorka słusznie bowiem oddała głos ludziom, którzy rok 1945 mają wyryty w duszy i sercu. 
Grzebałkowska wybrała się w podróż po Polsce ledwo co wyzwolonej przez "braterską" Armię Czerwoną i Ziemiach Odzyskanych (bądź "Wyzyskanych", jak mawiał dozorca Popiołek z serialu "Dom"). W jej reportażu swoją opowieść snują zarówno Polacy z Polski granic międzywojennych, jak i "nowi" Polacy, czyli Niemcy, którzy zdecydowali się pozostać w swojej "małej" ojczyźnie". Przesiedleńcy, osadnicy, tutejsi.
Pierwsze na co muszę zwrócić uwagę to estetyka i układ książki. "1945..." zostało wydane po prostu przepięknie. Twarda oprawa, zdjęcia. Ale przede wszystkim układ: kronika miesiąc po miesiącu. Na początku każdego rozdziału zamieszczono ogłoszenia i "newsy" z ówczesnej prasy.
Temat został ujęty pod różnym kątem, ale główny zamysł (moim zdaniem) był w porównaniu tego, jak 1945 r. przetrwały dwie Polski, stara i nowa. Mamy więc Warszawę i Wrocław (Breslau), przesiedleńców zza Buga i autochtonów, żydowskie dzieci czekające na powrót do rodzin i niemieckie dzieci czekające na najgorsze. Pisarka świetnie oddała ducha przełomu: nadziei, optymizmu, radości z zakończenia wojny, odwagi, ufności, ale również żalu, goryczy, strachu przed nowym, lęku przed nieznanym, czasem apatii, obojętności, chęci zemsty. Reportaż Grzebałkowskiej przekazuje nam jednak przede wszystkich prawdę o tym, że nie nam oceniać tamtych czasów, tamtych ludzi, tamtych czynów. 
Nie wszyscy chcieli rozmawiać. To tylko dowód na to, że dzisiaj już nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie tamtej rzeczywistości. A co to była za rzeczywistość? Szaber, smród zrujnowanej Warszawy, gwałty i mordy na ludności cywilnej, zemsta na dawnym okupancie, przesiedlenia, korupcja, ucieczka, odbudowa, powrót do życia za wszelką cenę. Polacy znęcający się nad niemieckimi mieszkańcami w łambinowickim obozie, ucieczka przez Zalew Wiślany, która dla wielu oznaczała śmierć w lodowatej wodzie, żydowskie dzieci z otwockiego domu dziecka, które budziły się w nocy z krzykiem na ustach, w drodze do szkoły obrzucane kamieniami przez polskich uczniów, Kresowiacy nie potrafiący odnaleźć się w nowych czasach i w nowych domach.
Nie mogę się zgodzić na zarzuty niektórych o powierzchowne potraktowanie tematu. Grzebałkowska wybrała sobie jedynie malutki wycinek z historii tamtych czasów. I przedstawiła go fenomenalnie zwłaszcza pod względem emocji. Nie jest to zatem typowy reportaż zawierający jedynie fakty, zdjęcia, parę tabelek, może map, może wykresów. Najważniejsze są tutaj relacje międzyludzkie i próba odbudowania zaufania do siebie i do innych. Ja jestem zachwycona. A Wy?