Miał być post świąteczny. Nie będzie.
Przed chwilą w TVP Kultura zakończyła się
transmisja z Teatru Dramatycznego w Warszawie „Naszej klasy. Historii w XIV lekcjach.”
- na podstawie dramatu Tadeusza Słobodzianka (Nagroda Nike z 2010 r.).
Mocne i potrzebne… historia do
opowiadania non stop, do znudzenia, ku przestrodze…
Z zawiści, zazdrości rodzi się nienawiść
i przemoc. Dawni koledzy z klasy stają się oprawcami drugich, chłopak, który
kochał - gwałci, przyjaciel - bije do nieprzytomności.
Jak widz odbiera taką sztukę? Ja - bardzo
emocjonalnie, czuję smutek z powodu tego, jak człowiek może się zeszmacić. Z
jakich motywów? Dla kogo? Dla jakich celów? Teatr brutalny, może powielający pewne
stereotypy, ale niezbędny.
Takie historie powinny być opowiadane w
kółko… żeby się już nigdy nie wydarzyły. Oczywiście w wielu miejscach na
świecie niestety podobne wydarzenia mają miejsce, ale… no właśnie… ale, co my
możemy zrobić? Sama nie wiem – po prostu (a może aż) starać się być przyzwoitym
człowiekiem. Nie zazdrościć sąsiadce nowej torebki, nie porównywać osiągnięć córki
z osiągnięciami koleżanki, cieszyć się razem ze współpracownikiem, który
uzyskał awans. To nie jest łatwe. Zawiść – może łatwa, za to konsekwencje –
nieprzewidziane.
„Nasza klasa” – dramat do przeczytania, spektakl
do zobaczenia – po co? Dla zastanowienia się – każdy nad tym, nad czym chce… Tylko
ostrzegam, w tej sztuce nie znajdziecie oczyszczenia. I może dobrze –
oczyszczenie przyjdzie na Końcu...
„Tyle
wiemy o sobie, ile nas sprawdzono” (Wisława Szymborska) – oby takich sprawdzianów,
jakie przyniósł wiek XX nie było wcale.