środa, 17 czerwca 2015

GARŚĆ INSPIRACJI OKOŁOKSIĄŻKOWYCH

źródło -
fot. housetohome.co.uk
Na początku mały quasi-manifest: w zasadzie nie lubię internetu, poprawka, nie lubię internetu, jako bezsensownego zapychacza czasu i niszczyciela wszelkich więzi międzyludzkich.
Zapytacie pewnie: dlaczego więc zaczęłam pisać bloga? Po pierwsze: nie samym prawem kobieta żyje (FYI: jestem prawnikiem), po drugie: nie samym dzieckiem kobieta żyje (FYI: mam 14-miesięczną córeczkę i przebywam obecnie na urlopie wychowawczym), po trzecie: nie wiem:)
To, że nie lubię internetu, jako takiego nie oznacza jednak, że nie można tam znaleźć wartościowej treści. Oto parę ciekawostek znalezionych ostatnio w internetowej dżungli:

1. Ile razy słyszeliście od swoich nieczytających znajomych: "Że niby po co ci te czytanie? Co z tego masz? Nuuda taka straszna. Przecież w internecie jest wszystko." Ja: trylion razy.
New Yorker w artykule autorstwa Ceridwen Dovey "Can reading make you happy?" udowadnia m.in., że czytanie książek pomaga nam postrzegać w lepszym świetle siebie i innych, powodując tym samym, że traktujemy innych lepiej. Czytanie powoduje, że stan naszego mózgu jest podobny do stanu podczas medytacji. Sprzyja naszemu zdrowiu psychicznemu oraz relacjom międzyludzkim, które tworzymy. A czy słyszeliście o nowym "zawodzie" - biblioterapeucie? Koniecznie przeczytajcie. Bo istotne jest nie tylko ile i czy w ogóle czytamy, ale co czytamy.
Czy czytanie książek może uczynić Cię szczęśliwym? Mnie na pewno.:)

2. Dla wielbicieli Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista niespodzianka - niedługo do księgarń trafi 4 tom serii "Millennium". Spokojnie, Stieg Larsson nie zmartwychwstał. Czwartą część napisał David Lagercrantz. Więcej informacji znajdziecie tutaj

3. 10 najlepszych książek 2014 r. według The New York Times znajdziecie tutaj

4. O Joyce Carol Oates słyszałam dużo dobrego. Na książkę jej autorstwa trafiłam jednak dopiero w ostatnich miesiącach ("Zbłocona"). I muszę przyznać, że dawno nie czytałam takiej mocnej literatury kobiecej. Ten artykuł wyjaśnia, dlaczego Oates pisze w taki sposób.