wtorek, 17 listopada 2015

KRYMINAŁ PART X "MGŁA" KAI MALANOWSKIEJ

Tuż przed premierą książki (w sierpniu tego roku) o Kai Malanowskiej i jej "Mgle" było bardzo gorąco. Nie tyle z powodu jej twórczości, co z powodu stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które pisarka uzyskała na napisanie książki. Główne zarzuty skupiały się na tym, że Malanowska otrzymała stypendium na nic nie wnoszącą do naszego dziedzictwa książkę z gatunku komercyjnych. Poza tym pojawiły się głosy, że stypendium dostała dlatego, że poskarżyła się na fb, że za 16-miesięczną pracę nad książką zarobiła 6.800 zł. Już wtedy została ostro skrytykowana przez środowisko i różnych anonimowych znawców tematów wszelakich. 
Co do stypendium: nie wiem, jakie są kryteria, ale podejrzewam, że po prostu pisarka napisała bardzo dobry wniosek o stypendium i dlatego je dostała. Tak to bywa z tego typu wnioskami. Kto chce może takowy złożyć. Zresztą skąd szanowna komisja (czy kto tam decyduje o kasie) ma wiedzieć, że jakaś książka będzie dobra, zła, przeciętna czy wybitna. No nie wie i tyle. Na tym wszelkie komentarze powinny zostać zakończone. Trochę tylko smutno, bo wcześniejsza twórczość Malanowskiej ("Patrz na mnie, Klaro!", "Imigracje") zasługuje co najmniej na pochwałę. A jej najnowsza propozycja, "Mgła", to całkiem przyzwoity kryminał na dwa jesienne wieczory. Do rzeczy więc...
Warszawa-Mokotów. Zamordowana Zofia, lat dwadzieścia siedem. Spokojna, ambitna, pracowita. Kto więc zabił taki ideał przeciętności? Im dalej w las, tym więcej drzew. Przelotny kochanek, były narzeczony, sprzątaczka z Czeczeni? Motyw? Rabunek, miłość, zazdrość? Komisarz Marcin Sawicki dostaje do pomocy nowy nabytek warszawskiej policji - Adelę Rochniewicz. Nieszczególnie się cieszy, stopniowo okazuje się jednak, że nie miał racji. Śledztwo trwa. Intryga, jak intryga. Standardowo. Konsekwentna i dosyć spójna całość. Czyli tak, jak powinno być. Żadnych rewelacji, ale poprawnie. Czyta się szybko, nie nudzi. Główna bohaterka obowiązkowo z jakąś "straszną" tajemnicą, a jej "partner" z problemami rodzinnymi - ujdzie. Plus za poruszenie tematu imigrantów i uchodźców w naszym kraju (tu akurat Gruzinów i Czeczenów), który akurat w świetle ostatnich wydarzeń w Polsce i na świecie ma duże znaczenie. Temat tolerancji, czy też raczej nietolerancji wywołuje obecnie wiele emocji. Malanowska pokazała nam pewne krótko- i długofalowe skutki właśnie nietolerancji i braku pomocy tym najbardziej potrzebującym. Czasem dla dobra rzekomej większości nie warto ryzykować tragedii pojedynczego człowieka.

Podsumowując: polecam "Mgłę" na długie jesienne wieczory, jako po prostu dobry kryminał.
Dobranoc :)