Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 stycznia 2016

NOWOROCZNE OBIETNICE I IDEALNY PLANNER NA 2016 ROK (LS STATIONERY)

Nie robię noworocznych postanowień. A przynajmniej nie robię takich w stylu: schudnę, rzucę palenie, rzucę picie :), zacznę biegać, będę wstawać wcześniej, itd. A już na pewno nie zrobiłam ich 1 stycznia 2016 r. Moim jedynym celem na 2016 r. jest aktualnie zdanie egzaminu zawodowego - teoretycznie więc zamiast pisać tutaj pierdoły powinnam się uczyć - ale co tam, mała przerwa nie zaszkodzi:). Najważniejsze to odpowiednio zaplanować naukę - lubię mieć listę zadań, więc takową zrobiłam też odnośnie przygotowania do egzaminu. A żeby miło było zaglądać do takiej listy kupiłam kalendarz na 2016 rok. A właściwie nie kalendarz, a PLANNER na 2016 rok. I jestem nim po prostu zachwycona (jakkolwiek infantylnie to brzmi). Znalazłam go na stronie LS STATIONERY (jeszcze jest dostępny, bo był tak rozchwytywany, że sklep zdecydował się na dodruk). 
Jest elegancki, przejrzysty, bez zbędnych ozdobników, reklam, kolorów. Plusy (oprócz strony wizualnej): rozkład dnia od godz 5 do 24, lista rzeczy do zrobienia, lista celów na najbliższy rok z podziałem m.in. na życie zawodowe, zdrowie, rodzinę itd., lista priorytetów na dany dzień, sobota i niedziela na osobnych stronach, każdy miesiąc ma dodatkowe strony - miesięczny arkusz planowania. Wrócę jeszcze na chwilę do strony estetycznej. Oprawa twarda, uszlachetniona elegancką folią satynową - nie wiem co to, ale efekt jest. Strony są białe, nadruk w kolorze czarnym i szarym. Na początku każdego miesiąca znajdziecie również inspirujący cytat - mi to akurat nie jest potrzebne, nie zwracam na to uwagi, ale wiem, że pewnie dla wielu będzie to rodzaj motywacji na kolejny miesiąc. 
Dla kogo? Dla aktywnych, zapracowanych, ceniących porządek i organizację. Polecam :) 

 
 Znaleźliście już idealny kalendarz? Miłego dnia :)

niedziela, 11 października 2015

KSIĄŻKI NA JESIEŃ

źródło
Jesień zawitała do nas już jakiś czas temu, a ja póki nie dopadnie mnie przeziębienie, mam zamiar korzystać z niej pełnymi garściami. Jak? Oczywiście zasiadając wygodnie w fotelu z kawą i książką. A jakie książki proponuję na jesień:

1. Po raz kolejny (wiem, że to już nudne) polecam "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk. Powieść jest idealną propozycją na długie wieczory. Czytając na pewno będziecie sięgać po inne książki, zaglądać do wyszukiwarki i sprawdzać niektóre fakty z "Ksiąg...", a takie "rozwijające" czytanie jest w sam raz na jesień. Poza tym do Olgi Tokarczuk powędrowała w tym roku Nagroda Nike zarówno od jury, jak i od czytelników. Moja rekomendacja nie jest zatem nawet potrzebna.


2. "Zabić drozda" Harper Lee - powieść amerykańskiej pisarki z 1960 r. nagrodzona Nagrodą Pulitzera. Czytałam bardzo dawno temu, niedawno wróciłam do książki i odkryłam na nowo. Opowiada o problemie rasizmu, przemocy, o dzieciństwie w trudnych czasach, moralności i ignorancji prowincjonalnej społeczności.

3. "Szwecja czyta. Polska czyta" - dla zainteresowanych tematem. O problemie z polskim czytelnictwem na tle Szwedów, którzy czytają co najmniej 20 minut dziennie. Jak to jest, że w Szwecji czytanie jest tak naturalne, jak jedzenie? Czy w Polsce wystarczająco walczymy z nie-czytaniem? Na te i inne pytania odpowiadają m.in. pisarze, wydawcy, politycy, urzędnicy. Morał? Czytać, czytać, czytać:)
źródło
4.  "Beksińscy. Portret podwójny" Magdaleny Grzebałkowskiej - to nie tylko książka o malarzu i jego synu, to książka o miłości i samotności. Po przeczytaniu "1945. Wojna i pokój" autorstwa Grzebałkowskiej chętnie sięgnę po kolejną pozycję pisarki.
źródło
5. "Próba" Eleanor Catton- polecam, chociaż sama jeszcze się za nią nie zabrałam. Dlaczego polecam? Moja recenzja "Wszystko, co lśni" autorstwa Catton mówi sama za siebie.
źródło
6. "Arena szczurów" Marka Krajewskiego - propozycja na jeden jesienny wieczór. Recenzję znajdziecie tutaj.

7. "Mademoiselle Chanel" C.W. Gortner - nie przepadam za biografiami, czytam tylko o ludziach, którzy mnie interesują bądź inspirują. Taka była Coco. Poza tym "Mademoiselle Chanel" to nie biografia tylko powieść. Polecam.  
Mademoiselle Chanel
źródło
8. "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość" Katarzyny Surmiak- Domańskiej - wciągający reportaż o południowych stanach USA.
Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość
źródło
9. "Tajemnica domu Helclów" Maryli Szymiczkowej, którą powołali do życia Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński - kryminał, pastisz na literaturę z epoki. Kraków z końca XIX wieku żyje zaginięciem pensjonariuszki słynnego Domu Helclów. Śledztwo prowadzi znudzona życiem profesorowa Szczupaczyńska.
Udanej niedzieli :)
Tajemnica domu Helclów
źródło 

niedziela, 13 września 2015

CZY ISTNIEJE DOBRY GUST "KSIĄŻKOWY"?


źródło
O gustach podobno się nie dyskutuje. Czy aby na pewno? Poza tym, czy coś w tym złego, że o gustach jednak porozmawiamy?
Jakiś czas temu większość blogerek modowych i lifestylowych*, do których zaglądam próbowała odpowiedzieć na pytanie, czym jest bądź skąd się bierze dobry gust. Z tego, co powiedział Mr Google około 90 % blogerek podjęła rękawice i w mniej lub bardziej interesujący sposób zajęła się tematem.

Ja, z przymrużeniem oka, chciałabym się trochę pozastanawiać, czy istnieje coś takiego jak dobry gust w wyborze czytanych książek. 
Wszyscy znamy przepiękne zdjęcia wnętrz z Pinteresta. Te szarości, biele, karafki, świeczniki, misy, wazony, świeże kwiaty... no i te biblioteczki. A co w tych biblioteczkach?
Oczywiście pierwsze, co przychodzi mi do głowy jako symbol braku gustu to "Pięćdziesiąt twarzy Greya" i moje ulubione kryminały, które dla wielu są synonimem dosyć prostej rozrywki. Do wyższej szkoły jazdy i rozrywki dla znawców należałoby z kolei zaliczyć poezję. Poza tym każdy szanujący się czytelnik powinien w swoim życiu przeczytać tzw. literackie arcydzieła, czy książki należące do tzw. klasyki. Dostojewski, Czechow, Goethe, Kafka, Szulc, Szekspir... Te nazwiska powinien przecież znać każdy szanujący się czytelnik. Są jeszcze reportaże i literatura faktu, które również można umieścić na półkach dosyć wysoko. Biografie....hm.... zależy, czy zostały napisane tylko dla taniej sensacji i czy tworzeniu takiej książki towarzyszył dobry research. Mamy jeszcze nagrody: Pulitzer, Booker, Nagroda Goncourtów, Cervantesa, Nobel, nasze rodzime: Nagroda Nike, Paszporty Polityki, Nagroda Literacka Gdynia czy Nagroda Wielkiego Kalibru. Wypadałoby znać najnowszych laureatów i przeczytać przynajmniej uhonorowaną książkę. Kryminały, thrillery, horrory - na dwoje babka wróżyła. Zapomniałabym o literaturze fantastycznej - ja osobiście nie przepadam, ale obecnie znajduje się dosyć wysoko w klasyfikacji. Na szarym końcu ciągną się, notabene, najlepiej sprzedające się: poradniki wszelkiej maści, książki motywacyjne, literatura erotyczno-romantyczna, Danielle Steel, Nora Roberts i takie tam harlequiny.
Czy temat jest w ogóle wart rozmowy? Chyba tak, skoro pewien Francuz, Pierre Bayard, stworzył quasi-poradnik: "Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?".
A co ja myślę? Po pierwsze: stereotypy wciąż mają się dobrze. Po drugie: w zasadzie nie powinno się uprzedzać do żadnej książki. Ja mimo to, swoje uprzedzenia mam i chętnie porozmawiam o tym, dlaczego nie przeczytałam żadnego "dzieła" E.L. James.
Pozdrawiam:)

*Tak na marginesie, najbardziej spodobał mi się tekst styledigger.

środa, 29 lipca 2015

GUILTY PLEASURES

źródło
Przedwczoraj na "jedynce" (TVP1) zakończyła się emisja serii filmów o Markizie Angelice. "Angelika i sułtan" już za nami, a mi przyszło do głowy, że oprócz męża (który mnie oczywiście wyśmiewa) to nikomu się nie przyznałam, że lipcowe poniedziałki spędzałam z Michele Mercier i jej Angeliką. Po krótkim namyśle postanowiłam wyjawić Wam swoją listę "guilty pleasures"*. Czy jest się czego wstydzić? Oceńcie sami:)

1. Cykl filmów o Markizie Angelice spełnia wszelkie wymagania kiczowatego historycznego melodramatu. Mimo to uwielbiam je. Piękne kostiumy, piękne wnętrza, piękne miejsca.
źródło
2. Seria filmów o Sissi, Cesarzowej Austrii, z lat 50. Oglądam z tych samych względów. Poza tym...Romy Schneider... i ta biżuteria, i te suknie, i te włosy :)
źródło
3. Książki i filmy o Harrym Potterze - ja co prawda uważam, że nie ma się czego wstydzić, są jednak tacy, którzy tak uważają, więc również umieszczam. 
źródło
4. W okresie okołobożonarodzeniowym namiętnie słucham "Last Christmas" Wham. Siara, wiem. 
5. W liceum oglądałam Magdę M. i jak ostatnio puścili gdzieś powtórki, to nie mogłam się oprzeć:) Zdarza mi się też oglądać Beverly Hills 90210, Jezioro marzeń, Brzydulę, itd.
6. Ukradkiem przeglądam się w witrynach sklepowych. Ale tylko, jeżeli wiem, że dobrze wyglądam ;)
7. W samochodzie śpiewam (muszę tylko pamiętać, żeby nie otwierać szyb, gdy stoję w korku) i...nieustannie przeklinam. Na wszystko i wszystkim. Bo rowerzysta omija studzienki kanalizacyjne. Bo panie stoją przed pasami, ale nie mogą się zdecydować "przejść czy nie przejść". Bo ktoś ma najnowsze BWM, a nie potrafi przekroczyć 80 km/h (żeby nie było - w niezabudowanym). A tego, że ktoś non stop hamuje mi przed nosem, to już w ogóle nie wybaczam. Bo ja takim po prostu super kierowcą jestem i nikt mi do pięt nie dorasta.

Listę kończę na szczęśliwej siódemce. Może Wy dodacie coś ze swoich guilty pleasures?

A tak poza tym to życzę miłego dnia! I zróbcie dziś coś obciachowego:)


*Dla tych, którzy nie kojarzą zwrotu "guilty pleasures" wyjaśniam, że są to przyjemności - książki, filmy, muzyka, nasze nawyki czy przyzwyczajenia - o których wiemy, że są tandetne, kiczowate, dziecinne, czy po prostu wstydliwe, ale tak bardzo je lubimy, że nie możemy się oprzeć. Krótko mówiąc: czytamy, oglądamy, słuchamy pomimo ryzyka wyśmiania przez innych.
 
P.S. Polecam stary artykuł z New Yorkera o guilty pleasure właśnie. Znajdziecie go tutaj.

środa, 22 lipca 2015

AKTUALNOŚCI LITERACKIE

 
źródło: kaboompics.com

Właśnie wróciłam z urlopu, gdzie żyłam sobie spokojnie, bez laptopa i internetu. Polecam każdemu:). Od razu przepraszam za nieobecność na blogu, ale mam nadzieję, że szybko się ogarnę i przygotuję parę postów. W planach do recenzji: "Pupilla", "Pochłaniacz" oraz "Gdy zniknęły gołębie".
Póki co, proponuję  jednak wypić kubek dobrej kawy i poczytać:

1. Pod koniec sierpnia premiera nowej książki Agaty Tuszyńskiej (autorki książki "Oskarżona: Wiera Gran) "Narzeczona Schulza". Opowiada historię Józefiny Szelińskiej, narzeczonej autora "Sklepów cynamonowych". Nieszczególnie przepadam za biografiami, ale historia o Wierze Gran została przez Tuszyńską tak świetnie napisana, że nie mogę doczekać się jej nowej książki.
źródło
2. "Morfina" Szczepana Twardocha została nominowana do Europejskiej Nagrody Literackiej Prix du livre europeen. Naprawdę mamy się czym chwalić:) Tutaj znajdziecie moje krótkie spostrzeżenia dotyczące książki. 
źródło
3. Olga Tokarczuk otrzymała nagrodę Brückepreis 2015

 4. Nagrodę Pulitzera 2015 w kategorii FICTION otrzymał Anthony Doerr. Książka "Światło, którego nie widać" ukaże się niedługo nakładem wydawnictwa Czarna Owca. 
źródło
Miłego dnia i do napisania:)

środa, 17 czerwca 2015

GARŚĆ INSPIRACJI OKOŁOKSIĄŻKOWYCH

źródło -
fot. housetohome.co.uk
Na początku mały quasi-manifest: w zasadzie nie lubię internetu, poprawka, nie lubię internetu, jako bezsensownego zapychacza czasu i niszczyciela wszelkich więzi międzyludzkich.
Zapytacie pewnie: dlaczego więc zaczęłam pisać bloga? Po pierwsze: nie samym prawem kobieta żyje (FYI: jestem prawnikiem), po drugie: nie samym dzieckiem kobieta żyje (FYI: mam 14-miesięczną córeczkę i przebywam obecnie na urlopie wychowawczym), po trzecie: nie wiem:)
To, że nie lubię internetu, jako takiego nie oznacza jednak, że nie można tam znaleźć wartościowej treści. Oto parę ciekawostek znalezionych ostatnio w internetowej dżungli:

1. Ile razy słyszeliście od swoich nieczytających znajomych: "Że niby po co ci te czytanie? Co z tego masz? Nuuda taka straszna. Przecież w internecie jest wszystko." Ja: trylion razy.
New Yorker w artykule autorstwa Ceridwen Dovey "Can reading make you happy?" udowadnia m.in., że czytanie książek pomaga nam postrzegać w lepszym świetle siebie i innych, powodując tym samym, że traktujemy innych lepiej. Czytanie powoduje, że stan naszego mózgu jest podobny do stanu podczas medytacji. Sprzyja naszemu zdrowiu psychicznemu oraz relacjom międzyludzkim, które tworzymy. A czy słyszeliście o nowym "zawodzie" - biblioterapeucie? Koniecznie przeczytajcie. Bo istotne jest nie tylko ile i czy w ogóle czytamy, ale co czytamy.
Czy czytanie książek może uczynić Cię szczęśliwym? Mnie na pewno.:)

2. Dla wielbicieli Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista niespodzianka - niedługo do księgarń trafi 4 tom serii "Millennium". Spokojnie, Stieg Larsson nie zmartwychwstał. Czwartą część napisał David Lagercrantz. Więcej informacji znajdziecie tutaj. 

3. 10 najlepszych książek 2014 r. według The New York Times znajdziecie tutaj. 

4. O Joyce Carol Oates słyszałam dużo dobrego. Na książkę jej autorstwa trafiłam jednak dopiero w ostatnich miesiącach ("Zbłocona"). I muszę przyznać, że dawno nie czytałam takiej mocnej literatury kobiecej. Ten artykuł wyjaśnia, dlaczego Oates pisze w taki sposób.