poniedziałek, 20 października 2014

Oszukana "Oszustkami"

Wśród książek kiedyś mi polecanych znalazły się "Oszustki" Kerstin Ekman. Kolejna skandynawska pozycja na mojej liście. Niestety muszę zaliczyć ją tylko do tych dobrze się zapowiadających, a które niekoniecznie dobrze się udały. Częściowe może to być winą przekładu na język polski, bo strasznie topornie czytało się "Oszustki". Sam pomysł na temat bardzo ciekawy, ale w praniu nie wyszło.
Tak pokrótce, bo nie ma się na czym rozwodzić: bohaterkami książki są Lillemor Troj i Barbro Anderson - w skrócie Babba, przez kilkadziesiąt lat jedna pisze powieści (Babba), druga pomaga w ich redagowaniu, stanowi nieświadome źródło pomysłów i wydaje je pod swoim nazwiskiem, korzystając z chwil sławy (udaje jej się nawet zostać członkiem Akademii Szwedzkiej - czyli ma poniekąd swój wkład w przyznawaniu Nagród Nobla), w końcu Babba decyduje się na wyjawienie światu prawdy, co stanowi wątek główny "Oszustek". 
Krótko mówiąc: książka jest po prostu nudna, przebrnięcie przez nią - i to na raty - zabrało mi ponad dwa tygodnie, co należy uznać za bardzo długi czas, chwilami miałam ochotę przerwać czytanie, ale że z zasady tego nie robię (zawsze czytam do końca, nawet jeżeli książka okazuje się być tragedią antyczną) - uff, udało się. Czytając, miałam wrażenie, że autorka nie mogła się zdecydować, czy chce napisać traktat filozoficzno-feministyczny, dramat psychologiczny, czy powieść o kobietach, pisaniu, tworzeniu... Cóż... na pewno jest to książka o pisarzu, o procesie tworzenia, szkoda tylko, że opakowanie stanowi niezbyt apetyczną formę. Dodatkowo, postać Lillemor Troj jest postacią irytującą ponad wszelkie normy, z kolei Babba jest zbyt mało barwna, jak na pisarkę (nawet anonimową).
Nie polecam, "Oszustki" nawet czasu nie potrafią zabić w odpowiedni sposób.