wtorek, 21 października 2014

GNIEWNY PROKURATOR SZACKI - "Gniew" Zygmunta Miłoszewskiego



Od momentu odkrycia Agathy Christie, uwielbiam kryminały. Kryminały różne, klasyczne, bardziej i mniej skomplikowane, historyczne, obyczajowe, te nazywane niewiadomo dlaczego thrillerami. Agatha Christie, Marek Krajewski, Charlotte Link, Arthur Conan Doyle (klasyka!), Czubaj, Akunin, Larsson… a na dzisiaj Miłoszewski.
Panie i panowie, przedstawiam ostatnią część trylogii Zygmunta Miłoszewskiego o białowłosym prokuratorze Teodorze Szackim - „Gniew”.  „Wiencej już chyba nie bedzie”, jak mawiał klasyk. Podobno. Patrz: zakończenie. Bo jak wiadomo, gdy zapowiadamy koniec historii, nagle sprzedaż wzrasta i wydawca chce więcej. 

Do rzeczy. Przeczytałam w niecałe dwa dni, czyli rzec by można, iż książka wciąga, jak ruchome piaski. I nie możesz się wydostać. Z Olsztyna, z Warmii. Tam właśnie Miłoszewski zaprowadził Szackiego na ostatnie lata prokuratorskiej służby. O fabule nie mogę za bardzo pisać, bo może ktoś nie przeczytał jeszcze, a chce. Nie będę więc psuć zabawy. Krótko i na temat powiem tylko tyle: interesująca intryga, ciekawy wątek rodzinno-osobisty Szackiego, nowa, intrygująca postać asesora Edmunda. Co zaś najważniejsze motyw przewodni powieści stanowi problem przemocy domowej, przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, ukrywanej, nieodkrytej, niewidzialnej i niewidzianej. Polecam lekkie pióro, ale w ważnej sprawie. 


P.S. Na początku 2015 r. odbędzie się premiera filmu Borysa Lankosza „Ziarno prawdy” – adaptacja drugiej części trylogii o Szackim. Już nie mogę się doczekać z kilku powodów: „Rewers” Lankosza to arcydzieło, Miłoszewski jest współautorem scenariusza, główną rolę gra Robert Więckiewicz (uwielbiam!), Jacek Poniedziałek jako profiler Klejnocki (bosko!).