wtorek, 30 grudnia 2014

Na zakończenie starego roku - FEMINISTYCZNIE czyli "JEDYNA PŁEĆ" Katrine Kielos





W okresie świątecznym zaczytana byłam w „Jedynej płci” Katrine Kielos. Podtytuł brzmi: „O tym, dlaczego prześladuje cię homo oeconomicus i jak niszczy twoje życie, nie mówiąc już o światowej gospodarce”. Jest to oczywiście książka feministyczna. Zwraca uwagę na to, że w naukach ekonomicznych kobiety nadal nie mają pełnoprawnego miejsca, nie ma w ekonomii podejścia z punktu widzenia kobiety i jej potrzeb.
Homo oeconomicus to mężczyzna. Kobieta nie wpisuje się w to pojęcie. Dlaczego? Po prostu, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pewne bariery (głównie świadomościowe) są dla mężczyzn nie do pokonania. A tak bliżej: odpowiedź znajdziecie w książce Kielos. Wszelkim wrogom feminizmu od razu zaznaczam, że nie jest to książka agresywna i napastliwa. Uważam, że autorka porusza bardzo ważne kwestie, z tymże ja już o tym wszystkim wiem.
Dlatego książkę oczywiście polecam, ale… mężczyznom. No i może ewentualnie kobietom, ale albo takim, które są uodpornione na czytanie o nierównościach płci (ja osobiście zawsze dostaję palpitacji serca) albo takim, które uważają, że coś takiego jak dyskryminacja kobiet ze względu na płeć nie istnieje. Zwłaszcza (z góry przepraszam za tę dygresję), że jakiś czas temu ostro się wkurzyłam na post blogerki, którą od czasu do czasu czytam (i uważam, że ma bardzo lekkie pióro, często jest zabawna i przy tym podchodzi z dystansem do wielu spraw). Zresztą do rzeczy; przeczytałam mianowicie, że dyskryminacja płci nie istnieje. Co prawda faceci mogą sikać na stojąco, są silniejsi i trudniej ich zgwałcić, ale za to kobiety mogą nosić i spodnie, i sukienkę, kobietom testosteron nie zalewa mózgu, itp. Makabra, jak można wypisywać takie rzeczy w XXI wieku. Przepraszam oczywiście, jeśli nie zrozumiałam ironii (jeżeli post miał takową zakładać), ale dla mnie są to zbyt ważne sprawy, żeby sobie z nich żartować. Pomimo, iż raczej nie piszę komentarzy, tym razem nawet się zmusiłam. Jednak jak się okazało, że muszę przebrnąć przez zapisywanie się znowu do jakichś grup dyskusyjnych, logować niewiadomo gdzie - zrezygnowałam. Wolałam więc swój żal wylać w swojej przestrzeni przy adekwatnej do tego książce.
Czytajcie więc! Udanej nocy sylwestrowej! Pozdrawiam :)