piątek, 22 maja 2015

KRYMINAŁ PART I


Naczytałam się ostatnio, oj naczytałam. I to nie tylko kryminałów, ale również opinii o nich. Niestety okazało się, że kryminał - chociaż ostatnio zyskuje coraz bardziej - traktowany jest nadal pogardliwie, protekcjonalnie, lekceważąco lub co najmniej niechętnie. Zła sława koncentruje się głównie na powtarzaniu, że powieść kryminalna, jako łatwa, lekka i przyjemna jest kolejną rozrywką dla niedouczonych mas. Uroczyście więc dementuję. Kryminały, które zdarza mi się czytać nie są bynajmniej tak łatwe, lekkie i przyjemne, jak by się mogło wydawać. Już sama intryga i liczne wątki gromadzące się wokół zbrodni (często nie jednej) mogą niewprawionego (vel niedouczonego) czytelnika skutecznie zniechęcić. Dodatkowo należy pamiętać, że napisanie książki kryminalnej wiąże się z pozyskaniem ogromnej wiedzy. I to nie tylko z zakresu kryminologii, kryminalistyki i prawa, ale również historii, medycyny, archeologii, geografii, muzyki, sztuki, a nawet łaciny. Dlatego lepiej nie oceniajmy tak łatwo książki po okładce (chociaż te są już coraz lepsze) :) zwłaszcza, jeżeli takowej książki nie przeczytaliśmy.

Jakiś ładny wstęp udało mi się napisać, więc teraz wypadałoby przejść do rozwinięcia, a więc do wyjaśnienia czym to się je. 
Od razu uprzedzam, że wszystkie poniższe "mądrości" i "mądrostki" wynikają z mojego ...ekhm... czytelniczego "doświadczenia", a wybór autorów i książek jest ściśle subiektywny. 
Z góry więc przepraszam, jeżeli nie wspomnę o waszych ulubionych kryminałach. Chętnie się jednak dowiem o kolejnych dobrych pomysłach na zbrodnię doskonałą, więc piszcie:)



 KRYMINAŁ (vel powieść kryminalna, vel powieść detektywistyczna, vel książka kryminalna) co do zasady opiera się na bardzo prostych zasadach: jest zbrodnia i trzeba znaleźć zbrodniarza.

Początki powieści kryminalnej należałoby datować na wiek XIX, bo wtedy pojawił się wciąż wykorzystywany popkulturowo Sherlock Holmes, którego stworzył oczywiście Arthur Conan Doyle. 
Wcześniej jednak, bo w 1841 r. Edgar Allan Poe powołał do życia C. Auguste'a Dupin'a - pierwszego książkowego detektywa (patrz: "The Murders in the Rue Morgue"), stosującego dla celów odkrycia sprawcy nic innego jak metody dedukcji. O istnieniu pana Dupin'a dowiedziałam się, jakżeby inaczej, czytając inną powieść historyczną-kryminalną "Cień Poe'ego" Matthew Pearla. W przeciwnym razie za protoplastę rodu literackich detektywów uważałabym Sherlocka Holmesa. 
Po Sherlocku mamy oczywiście Herculesa Poirot, pannę Jane Marple, Tommy'ego i Tuppence (uwielbiam to imię) Beresford  w wydaniu Agathy Christie oraz Philipa Marlowe'a w wydaniu Raymonda Chandlera. Brytyjka contra Amerykanin - wciąż nie mogę się zdecydować. A to od nich wszystko się zaczęło, nastąpił wysyp kryminałów, który trwa do dziś. Tylko o ile w czasach Christie i Chandlera istniało tylko klasyczne crime fiction, obecnie mamy tyle gatunków i podgatunków, że niewiadomo na co się zdecydować. Dodatkowo obok powieści kryminalnej możemy przebierać w thrillerach i horrorach.

Pozostając w kryminalnym klimacie zapraszam jutro na "Stulecie detektywów" Jurgena Thorwalda. Najważniejsza jest praca u podstaw, a więc zaczniemy od podstaw - czyli od historii kryminalistyki.
Do zobaczenia:)

P.S. Jeszcze taki żarcik - odkryłam, że istnieje książka, która uczy, jak napisać powieść kryminalną... pfff... nie zamierzam pisać kryminałów, więc nie czytałam, ale może ktoś z Was przeczytał? Autorka książki o dziwo pisze kryminały i jak odkryłam napisała ich bodajże kilkanaście. Moja wiedza o powstaniu rzeczonego poradnika niestety zniechęciła mnie skutecznie do zapoznania się z dorobkiem tej pani. 

P.S. 2: Powieść "Cień Poego" autorstwa Matthew Pearla gorąco polecam.