środa, 5 sierpnia 2015

KRYMINAŁ PART VII - "POCHŁANIACZ" KATARZYNA BONDA

 "Pochłaniacz" to pierwszy tom z cyklu "Cztery Żywioły" z Saszą Załuską, jako główną bohaterką. Seria Cztery Żywioły to:
- "Pochłaniacz" - Powietrze,
- "Okularnik" - Ziemia,
- "Lampiony" - Ogień,
- "Czerwony Pająk" - Woda.
W maju tego roku premierę miał już drugi tom z serii - "Okularnik" (jestem akurat w połowie), jednak ja najpierw musiałam nadrobić pierwszy - zeszłoroczny.

Zacznijmy od tytułu. Z czym Wam się kojarzy pochłaniacz, bo mi z pochłaniaczem brzydkich zapachów :) I faktycznie - bo o zapach tu chodzi. Bonda musiała czytelnika czymś przyciągnąć. Wyczuła pismo nosem i postawiła na osmologię. Ta jedna z najmłodszych dziedzin kryminalistyki będzie miała w książce duże znaczenie. Dla zainteresowanych: osmologia wykorzystuje specjalnie wytresowane psy do identyfikacji osób na podstawie niepozostawionych przez nich śladów zapachowych.
No i teraz mam problem. Nie chce streszczać fabuły, ale jak czegoś nie napiszę to na pewno nikt z Was nie sięgnie po książkę tylko opierając się na moich wrażeniach. Więc szybciutko o intrydze, którą zafundowała nam Bonda. 
Początek lat 90. Gdańsk. Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew... A sorry, to nie to:) Chociaż może i tak. Bo oprócz zapachu, ważna będzie piosenka. Ale po kolei. 
Trójka kumpli plus brat bliźniak jednego z nich. Różni ich właściwie wszystko. Od charakteru po środowisko, w którym się wychowali. Do tego: polska gangsterka z lat 90. W rzekomo nieszczęśliwych wypadkach ginie jeden z kumpli i jego siostra. Wstęp za nami, przenosimy się więc do roku 2013. Poznajemy Saszę Załuską, która po tajemniczym telefonie (zdradzę już teraz, że zagadka tajemniczego rozmówcy zostanie wyjaśniona w "Okularniku" - w przyrodzie nic nie ginie) decyduje się na powrót do Polski. Bo póki co przebywa w Huddersfield i pisze doktorat z psychologii śledczej. Niespodziewane profilerskie zlecenie sprawia, że Sasza zamieszkuje w Sopocie. W skądinąd pięknym loftowym wnętrzu z antresolą (widać Bonda jest też na czasie w designerskich tematach:D). Owe zlecenie wplątuje główną bohaterkę w sprawę kryminalną - zabójstwa znanego piosenkarza, wykonawcy hitu "Dziewczyna o północy". Kto zabił? Dlaczego? I co ma z tym wspólnego piosenka oraz starzy mafiosi?
W polskich kryminałach bardzo rzadko się zdarza, że głównym bohaterem jest kobieta. I już chociażby za to Bondzie należy się ukłon. Stworzyła pełnokrwistą bohaterkę. Oddaną swojej pasji, zaangażowaną, doskonale "napisaną" pod względem emocjonalnym. Była policjantka, alkoholiczka, profilerka, matka. Uwagę zwracają również umiejętnie dawkowane fragmenty o przeszłości Załuskiej, jej alkoholizmie, ojcu dziecka...
Od książki nie można się oderwać, a fakt, że książka ma 670 stron nie przeszkadza absolutnie w niczym. Dzięki temu przyjemność czytania trwa i trwa i trwa. Rozkręca się powoli, ale wszystko idzie dobrym torem.
Wszystko zostało dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Od samej biografii Saszy po takie elementy, jak wystrój wnętrz, czy ubiór bohaterów. 
Liczne wątki, do których Bonda nas już przyzwyczaiła, przewijają się jak w kalejdoskopie. Nic jednak nie ginie, żaden element bondowskiej układanki nie jest przypadkowy. Żadna postać nie jest drugoplanowa, każdy ma znaczenie i każdy ma coś do powiedzenia. Spotkałam się z opinią, że nie wszystkie wątki zostały przez Bondę wyjaśnione. Minutę po przeczytaniu też mi się tak wydawało. Wróciłam jednak na chwilę parę stron wcześniej i po prostu okazało się, że to nie pisarka zawiodła, tylko moja pamięć. Wszystko się ułożyło zgodnie z planem Bondy. Jedyne białe plamy jakie pozostały, to te w biografii Saszy. No, ale od czego są dalsze tomy:) Najbardziej byłam niezadowolona, gdy okazało się, że autorka nie odpowiedziała na pytanie, kto ściągnął Załuską z powrotem do kraju. Wystarczyło jednak sięgnąć po "Okularnika" et voilà!
Oczywiście zagadka kryminalna wokół której toczy się "Pochłaniacz" to nie wszystko. Mamy jeszcze Saszę i jej historię. Skoro mają być "Cztery Żywioły" no to muszą się z czymś wiązać. A najlepiej z przeszłością naszej pani profiler. Zdradzę tylko, że przed emigracją do Huddersfield, Sasza, będąc jeszcze policjantką, pracowała jako tajna agentka. Niczym James Bond rozpracowywała seryjnego zabójcę kobiet - Czerwonego Pająka. O mały włos, a przypłaciłaby za to życiem. Po tajnej akcji pozostały jej blizny i... córka. A skąd wiem, że owa tajna akcja będzie miała dalszy ciąg? Bo czwarty tom ma nosić tytuł "Czerwony Pająk", poza tym jestem już w połowie "Okularnika" i dlatego jestem taka mądra. Bonda świetnie sobie to zaplanowała, w końcu o to chodzi we wszelkiego rodzaju trylogiach, tetralogiach czy innych seriach.

Gorrrąco polecam:) A w taki upał odprężenie przy kryminale jest jak najbardziej wskazane. Tym bardziej, że w książce jest też trochę śniegu:)

Pozdrawiam:)