niedziela, 15 listopada 2015

"POLSKIE MORDERCZYNIE" KATARZYNA BONDA

"Polskie morderczynie" to książka dokumentalna autorstwa Katarzyny Bondy. Po raz pierwszy została wydana w 2008 r., w tym roku wydanie poszerzono o informacje dotyczące dalszych losów kobiet opisanych w książce. Uwielbiam kryminały Bondy, ale do tej pozycji jakoś długo nie mogłam się przekonać. Przekonało mnie ładne wydanie i ciekawość, co tam dalej dzieje się z najsłynniejszymi polskimi zbrodniarkami. 
"Polskie morderczynie" to historie: Natalii, Janiny, Moniki, Katarzyny, Mirosławy, Moniki, Elżbiety, Ewy, Anety, Beaty, Wioletty, Małgorzaty, Ireny, Krystyny
Bonda w pierwszej kolejności oddała głos kobietom skazanym za zbrodnie z art. 148 k.k. Druga część każdego rozdziału zawiera streszczenie akt sądowych. Mamy więc możliwość porównania wersji wydarzeń przedstawionej przez każdą ze skazanych z ustaleniami policji, prokuratury i sądów. Pisarka udowadnia, że nie każda historia opisywana przez media jest czarno-biała (a wszyscy wiemy, że przestępstwa popełniane przez kobiety są szczególnie uwielbiane przez dziennikarzy, męskie zbrodnie już nam za bardzo spowszedniały). Nie można przyjąć tutaj systemu zerojedynkowego. Jedno jest pewne, każda z kobiet opisanych w książce popełniła zbrodnię zabójstwa. Reszta to jedna wielka niewiadoma... Zwłaszcza, że w wielu sprawach nawet sądy miały spore wątpliwości. Najbardziej zainteresowała mnie historia kobiety, która została skazana na podstawie zeznań jednej osoby, z tym że najpierw została skazana, następnie uniewinniona (w ramach ponownego rozpatrzenia sprawy), aby ostatecznie znowu zostać skaza i pójść do więzienia. Kobieta ta ma rodzinę, dzieci, życie osobiste. Pojawia się pytanie, nawet jeśli popełniła najgorsze przestępstwo z możliwych, czy ten czas oczekiwania na skazanie, ciągły strach o to czy pójdę do więzienia, co z moimi dziećmi, co będzie, gdy wyjdę, nie jest przypadkiem już częściową karą dla takiej osoby. Ja nie oceniam. Polski wymiar sprawiedliwości zrobił swoje, a resztę zrobi sumienie każdej z nich.  
Ostatnia część książki to rozmowy z profilerem policyjnym Bogdanem Lachem, seksuologiem Zbigniewem Lwem-Starowiczem i dyrektorem Zakładu Karnego Lidią Olejnik. Biorąc pod uwagę opowieści "polskich morderczyń" i przeprowadzone wywiady ze znawcami tematu, dla mnie na pierwszy plan wysuwa się wniosek, że kobiety, które zabiły są bardzo "męskie", tzn. cechują się takimi właściwościami osobowości przypisywanymi stereotypowo mężczyznom. Są przebojowe, twarde, władcze, często były wychowywane, jak "mali chłopcy". Tylko wtedy równie dobrze można byłoby uznać, że każda pani prezes, dyrektor czy kierownik, która musiała przejść ciężką drogę, żeby znaleźć się na swoim stanowisku jest potencjalną morderczynią. A tu już pojawiłoby się niebezpieczne uogólnienie. Książkę polecam,ównie dlatego, że Bonda nie ocenia, nie wydaje wyroków, słucha i próbuje zrozumieć.

Biorąc pod uwagę wydarzenia ostatnich dni życzę wszystkim Francuzom wytrwałości i odwagi. A nam wszystkim przede wszystkim spokoju oraz zdolności nieuogólniania i nieupraszczania. Nigdy nie wiesz, jak potoczy się Twoje życie. 

Udanego niedzielnego wieczoru:) Do napisania:)