poniedziałek, 28 lipca 2014

Wojenko, wojenko......



Cóż, dopiero założyłam bloga, a już takie przerwy… i to dopiero po dwóch postach. Moja 3-miesięczna córeczka jest po prostu na tyle absorbująca, że cieszę się że mam przynajmniej odrobinę czasu na swoje pasje. Niestety na pisanie postów czasu nie wystarcza. 

Może dla wielu z Was to odgrzewanie kotletów, ale ……..Na ekranach naszych kin jakiś czas temu pojawili się OBROŃCY SKARBÓW w reżyserii i z udziałem George’a Clooney’a. Oczywiście, jak to zwykle bywa, jest to adaptacja książki (oczywiście bestsellera:)) pod tym samym tytułem. W kinie nie byłam, bo najpierw chciałam przeczytać książkę (swoją drogą film okazał się odrobinę zbyt patetyczny, jak na mój gust i przez to niestety momentami nużący – nawet George i spółka nie uratowali sytuacji). Jednakże po przeczytaniu jednej króciusieńkiej recenzji w pewnym miesięczniku, a mianowicie, iż książka, a właściwie jej polski przekład są raczej mierne stwierdziłam, że przeczytam inną (zaproponowaną w tymże czasopiśmie) książkę o tej samej tematyce, tj. GRABIEŻ EUROPY Lynn H. Nicholas.. I muszę powiedzieć, że autor bądź autorka ww. „recenzji” miał(a) rację. Losy dzieł sztuki w Niemczech za rządów Hitlera oraz dziedzictwa wielu narodów podczas II wojny światowej (i po jej zakończeniu) zostały opisane bardzo fachowo, skrupulatnie i szczegółowo. Autorka (która jest zresztą działaczką na rzecz odzyskania skarbów kultury skradzionych w czasie II wojny światowej) „odwaliła” kawał dobrej roboty. Oparła swoją książkę na bardzo wielu publikacjach (patrz: przypisy), a zatem bardzo dobrze przygotowała się do napisania książki (co niestety nie jest modne wśród wielu pisarzy-ignorantów, którzy, zwykle niechcący, zakłamują pewne fakty historyczne).  Przy tym należy zwrócić uwagę, że książka nie jest dziełem typowo podręcznikowym. Przystępny język, odpowiednio rozplanowany podział całej książki sprawia, że czyta się ją niewiarygodnie szybko i łatwo. W jednej z internetowych księgarni reklamujących książkę, spotkałam się z uwagą, że jest ona rodzajem sensacji historycznej. Jest to jednak niestety wprowadzanie czytelnika w błąd, a to dlatego, że nie jest to książka sensacyjna, nie jest to też kryminał. Jest to po prostu bardzo dobra książka historyczna, Zwracam także uwagę, że GRABIEŻ… została napisana w 1994 r., teraz zaś, pewnie w związku z filmem, wraca do „łask księgarnianych i czytelniczych”.

POLECAM:), jednakże tylko tym osobom, które są historio-holikami:D (zwłaszcza historii sztuki bądź historii II wojny światowej) oraz tym, którym niestraszna jest duża ilość faktów, dat, osób, miejsc…. Piszę o tym, bo znam osoby, które nie potrafią, krótko mówiąc, „połapać” się w takiej literaturze, więc po co mają się męczyć. Dla takich pewnie bardziej właściwy byłby bestseller „Obrońcy skarbów. Alianci na tropie skradzionych arcydzieł” – tak wynika przynajmniej z recenzji i opisów internetowych książki, sama nie mogę potwierdzić niestety, a czytać nie zamierzam. GRABIEŻ… po prostu podniosła poprzeczkę zbyt wysoko. So, enjoy the book;)