czwartek, 2 lipca 2015

KRYMINAŁ PART VI - "MARTWE POPOŁUDNIE" MARIUSZ CZUBAJ

źródło
Witajcie, dzisiaj kolejna część kryminalnego cyklu i recenzja "Martwego popołudnia" Mariusza Czubaja. Wolałabym, co prawda zrecenzować dla Was najnowszy kryminał Czubaja z moim ulubionym Rudolfem Heinzem w roli głównej, czyli "Piątego beatlesa". 
Piąty beatles
źródło
Niestety w mojej bibliotece jest kolejka, więc musiałam się zadowolić książką z tamtego roku - "Martwym popołudniem". Jakoś wcześniej nie obiło mi się o uszy, że Czubaj napisał taką książkę, a to, że to nie jest kryminał z Heinzem to już w ogóle. Po przeczytaniu już wiem dlaczego. Bo to wcale nie jest dobra książka. To znaczy jakieś zalety ma: fajna okładka z reprodukcją obrazu Edwarda Hoppera "Nighthawks", szybko się czyta i lepsze to niż oglądanie telewizji w nudny wieczór. Dopiero po przeczytaniu postanowiłam poszukać Waszych opinii lub recenzji o książce i nieco się zdziwiłam, bo są albo dobre albo nawet bardzo dobre. Może czytaliśmy różne książki?
"Martwe popołudnie", jak głosi wydawca, to "mieszanka czarnego kryminału i thrillera politycznego" oraz "powieść, którą powinien sfilmować Tarantino". 
Każdy może mieć gorszy dzień, pisarz może napisać gorszą książkę. Czubajowi przytrafiło się "Martwe popołudnie". Tarantino na pewno by tego nie sfilmował. Thriller polityczny to też nie jest, bo intryga nie dotyczy bezpośrednio świata polityków. Politycy zostali wmieszani w intrygę za pomocą pewnych zbiegów okoliczności. Co do czarnego kryminału - Czubaj Chandlerem niestety nie jest. Moim zdaniem, "Martwe popołudnie" to kryminał z elementami klasycznego thrillera.
Bohaterem jest Marcin Hłasko, taki jakby detektyw szukający zaginionych ludzi, dręczący swoje ciało ćwiczeniami TRX, żeby nie dać się zabić podczas poszukiwań. Poza tym to były policjant, z niewiadomych przyczyn pracujący pod koniec służby w Biurze Spraw Wewnętrznych. Czubaj zaczyna jednak od morderstwa polityka, wplątanego we wszystko, co najgorsze i zbierającego haki na wszystkich. Brzmi, jak z filmu "Służby specjalne" i takie też miałam skojarzenia przez cały czas czytania (tyle tylko, że "Służby..." to film zrobiony bardzo profesjonalnie, ze świetną obsadą, itd.). Trochę polityki i poznajemy Marcina Hłaskę. Jest światowo i hipstersko, są Złote Tarasy, cheeseburger, fritz cola oraz bogini w skórze i na motocyklu. Hłasko ma znaleźć jakiegoś zaginionego faceta. Jak można łatwo zgadnąć, sprawa morderstwa polityka i zaginięcia specjalisty od PR niby nie mają ze sobą nic wspólnego. Wgryzając się jednak bardziej w sprawę, Hłasko odkrywa różne ciemne sprawy najbogatszych osób w kraju. Niektóre z nich sięgają jeszcze czasów wczesnego PRL-u. Poza tym Czubaj zgotował nam jeszcze zwiedzanie hipsterskiego Placu Zbawiciela, spotkania spiskowe na cmentarzu, brata z PTSD (posttraumatic stress disorder), poszukiwania w archiwach, jatkę w Magdalence, wybuch awionetki, tajne służby śledzące naszego bohatera i takie tam. W końcu zagadka zostaje rozwiązana, zaginiony znaleziony, niektóre rzeczy zamiecione pod dywan, można pójść spać.

Czubaj sprawnie prowadzi narrację, mieszając pierwszo- i trzecioplanową. Bohater standardowy, świetny w swoim fachu, z paroma wadami, które tylko go uwiarygodniają, życie prywatne leży. Jest prolog, część główna i epilog. Epilog całkiem do rzeczy. Intryga toczy się wokół tematów popularnych w naszym kraju w ostatnich latach. Czubaj znalazł miejsce na komentarz do paru wydarzeń poprzedzających wydanie książki. W zasadzie wszystko dobrze brzmi. Tylko tyle, że mi „Martwe popołudnie” po prostu nie przypadło do gustu. Przekombinowane. Chociaż na ciepły, letni, nudny wieczór…czemu nie?
Tak na marginesie Czubaj "pije" w książce do Miłoszewskiego i jego "gorszej" książki, czyli "Bezcennego": "Przecież nie będę się uganiał za zaginionym obrazem Rafaela. To zabawa dla chłopców  krótkich spodenkach". Niestety jego przytyk brzmi trochę śmiesznie, bo niektóre elementy czubajowskiej układanki są tak samo nierealne i wydumane, jak w "Bezcennym".  

Sprawdźcie sami, czy "Martwe popołudnie" to ciekawa książka, czy nie. Miłego dnia:)