niedziela, 26 października 2014

Klasyka literatury.



Tak w zasadzie to miałam dzisiaj umieścić post o Patrycji Pustkowiak i „Nocnych zwierzętach”, ale przyszła mi do głowy inna brilliant idea.
Klasyka literatury. Ile razy czytaliście te słowa. Praktycznie codziennie w prasie, w telewizji, w Internecie pojawia się notka, że jakaś książka to klasyka literatury. Pomyślałam trochę, zastanowiłam się i nie wiem dlaczego, ale dla mnie klasyka to głównie rosyjscy pisarze.  Pierwsze o czym pomyślałam to książki Dostojewskiego: „Zbrodnia i kara”, „Idiota”, „Biesy”, „Bracia Karamazow”. Uważam je za powieści ponadczasowe, wciąż niestety aktualne ze względu na wszelkie nasze wady, przywary, słabostki. W jego literaturze świetnie widać związki między biografią pisarza a twórczością, pisząc rozliczał się w książkach ze swojego życia. Dostojewski, jako człowiek żyjący za czasów cara obserwował i uczestniczył w życiu społeczeństwa biednego, zastraszonego, zacofanego, wierzącego i niewierzącego, był świadkiem rodzącej się rewolucji, anarchistycznych zapędów swoich braci, apokryficznej wręcz walki dobra ze złem. Przeżył wszystko, zachłysnął się i monarchizmem, i kapitalizmem, i socjalizmem.Wychwalał rewolucję i ateizm, by później nawrócić się na ideały prostego ludu i prawosławie. Doświadczenia pisarza stworzyły dzieła nieśmiertelne. Klasyczne.

À propos Dostojewskiego, uwaga na książkę „Mistrz z Petersburga” J.M. Coetzee’go.  Coetzee podjął się wyzwania niebagatelnego, zmierzył się z legendą światowej literatury, z mitem Dostojewskiego, a wydaje się, że po to, aby poniekąd obalić jego pomnik. Pokazał  - w przeciwieństwie do tytułu książki - nie „mistrza”, a człowieka rozdartego, złamanego, hamletyzującego. Książka stawia wiele pytań, a na niewiele z nich odpowiada. Dla mnie każde spotkanie z literaturą tego południowoafrykańskiego noblisty to niewątpliwa, choć bardzo wymagająca, przyjemność, dlatego „Mistrza…” polecam.