czwartek, 17 września 2015

"SZUM" MAGDALENA TULLI - FINAŁ NAGRODY NIKE 2015

Z twórczością Magdaleny Tulli spotkałam się po raz pierwszy. Pierwsze spotkanie, a już bardzo udane. O książce słyszałam dobrych kilka miesięcy temu, ale nie mogłam się za nią zabrać. Potem okazało się, że pisarka została po raz kolejny nominowana do Nagrody Nike. Wtedy nie mogłam się już wymigać. Do czytania zabierałam się długo, a przeczytałam w niespełna dwie godziny. Dawno nie miałam do czynienia z prozą takiego formatu, pisarka lekko prowadzi czytelnika przez niełatwy temat. Jest miejsce na tragizm, na liryzm, na dystans i na humor. Mimo tego, że w cieniu ukrywają się krzywdy i tajemnice. 

O czym jest "Szum"? O życiu. O życiu rodziny. Rodziny stworzonej przez kobietę z traumatycznymi wojennymi wspomnieniami i włoskiego antyklerykała. Rodziny, która skrywa tajemnicę. Tajemnicę, która zżera tę rodzinę od środka. Jest też o małej dziewczynce. Dziewczynce, której się wmawia, że nie spełnia oczekiwań, bo nie potrafi zachowywać się jak "normalny" człowiek. Każde spotkanie rodzinne kończy się więc sądem nad niesfornym dzieckiem. Dzieckiem, które pragnie być tylko kochane i akceptowane. Niestety wojenne przeżycia matki sprawiły, że nie potrafi ona obdarzyć swojego jedynego dziecka uczuciem. Jedynym pragnieniem matki jest oderwanie się od przeszłości i bycie "normalnym". Szkoda tylko, że kosztem córki.
Tulli w cudowny sposób połączyła smutną codzienność dziewczynki z jej światem wewnętrznym. Aby niejako ochronić siebie i zmniejszyć poczucie krzywdy, które z każdym dniem pęcznieje, dziewczynka kreuje swój własny świat, do którego nikt nie ma dostępu. Przyjacielem, nauczycielem i przewodnikiem po "życiu" staje się lisek, a na straży pamięci stoi esesman. Dziewczynka dorasta, próbuje wyrwać się z toksycznego środowiska. To niestety nie udaje się całkowicie. Jako dorosła już kobieta próbuje zrozumieć matkę, poszukuje prawdy o sobie i swojej rodzinie. Matka umiera, ciotka umiera. Nie ma już świadków, nie ma kogo zapytać. Nie ma jak przerwać zmowy milczenia. Ona znajduje jednak sposób. Można do zmarłych...zadzwonić.
"Szum" to książka autobiograficzna. Temat bardzo osobisty został jednak ujęty w uniwersalne ramy. Krzywda małej dziewczynki okazuje się być krzywdą wielu, być może całego pokolenia. Pisarka nie nadała małej bohaterce imienia. Niektórzy mogą jej zarzucić, że odebrała jej pewien przymiot człowieczeństwa. Ja jednak odebrałam to inaczej. Mam wrażenie, że autorka pragnęła ująć historię dziewczynki globalnie. Może chciała też w jakiś sposób ochronić siebie i pamięć swojej rodziny. 
Powtórzę pytanie: o czym jest "Szum"? O nadziei, że wybaczenie może przynieść ukojenie.

Spokojnego wieczoru:)