czwartek, 28 maja 2015

KRYMINAŁ PART IV - MARCIN WROŃSKI "SKRZYDLATA TRUMNA", "POGROM W PRZYSZŁY WTOREK", "HAITI"

Moim ulubionym polskim autorem kryminałów jest oczywiście Marek Krajewski. Tak się jednak złożyło, że ostatnio nic nie wydał, więc mogę nadrobić zaległości wśród innych polskich "kryminalistów". 
Na pierwszy ogień idzie więc Marcin Wroński. Wcześniej mogliście już o nim poczytać tutaj i tutaj
Marcin Wroński, jako związany z Lublinem, stworzył serię kryminałów retro o komisarzu Zydze (Zygmuncie) Maciejewskim, których akcja toczy się właśnie w Lublinie. 
Tło dla zbrodni stanowi Lublin przedwojenny, Lublin, w którym rządzi gestapo i Kripo (Kriminalpolizei w III Rzeszy) oraz Lublin UB-ecki.   
Wroński zaplanował 10 tomów o zagadkach rozwiązywanych przez Maciejewskiego. Póki, co wydano siedem. Oto one:
1. "Morderstwo pod cenzurą",
2. "Kino Venus",
3. "A na imię jej będzie Aniela",
4. "Skrzydlata trumna",
5. "Pogrom w przyszły wtorek" - najlepsza,
6. "Haiti" - najnudniejsza,
7. "Kwestja krwi" - wydana w tamtym roku (jeszcze nie przeczytałam, moja biblioteka nie może się wyrobić z jej zarejestrowaniem).

Pierwsze trzy zostały już przeze mnie krótko zrecenzowane we wcześniejszych postach, dzisiaj więc pozostałe. 

"Skrzydlata trumna"

Po nierównej walce z "przyjaciółmi" z UB, Maciejewski trafia do lubelskiego Zamku. Zostaje oskarżony o kolaborację z hitlerowcami. Jak wiemy z poprzedniej książki, Zyga pracował co prawda dla niemieckiego Kripo, ale jednocześnie współpracował z AK. Chociaż dla nowej władzy to może jest i gorsze przestępstwo. Opiekunem komisarza na Zamku zostaje "sinoczerwonolicy" (pozostałość po mrozach Syberii) major Grabarz (nie ma to jak odpowiednie nazwisko:)). Próbuje wydusić z naszego bohatera zgodę na współpracę, szantażując go groźbami wobec żony i nowonarodzonego synka Aleksandra (Maciejewski pod koniec wojny ożenił się ze swoją wieloletnią kochanką - pielęgniarką Różą Marczyńską). Współlokatorem Zygi z celi zostaje Adam Duski, związany z pewną kryminalną sprawą sprzed lat, a konkretnie jeszcze z międzywojnia. Wroński przenosi nas zatem z 1945 r. do roku 1936. W Lubelskiej Wytwórni Samolotów nocny stróż popełnia samobójstwo. Z zeznań świadków wynika, że przyczyną była nieszczęśliwa miłość. Adam Duski pracuje w fabryce jako księgowy. Wszystkim, łącznie z właścicielami LWS, zależy na szybkim zamknięciu dochodzenia. Plus zainteresowanym jest kontrwywiad wojskowy. Po odebraniu mu sprawy, Maciejewski prowadzi ją jednak na własną rękę. I natrafia... no właśnie, tego nie będę już zdradzać, doczytacie sami. 
Kolejny tom o naszym komisarzu to świetna lektura, nie tylko kryminalna. Wroński po raz kolejny zagłębił się w historię, zwłaszcza przedwojennego, Lublina. Pisarz trzyma fason, "Skrzydlata trumna" to uczta dla wielbicieli kryminału. Oraz dla miłośników historii. Poza tym Wroński zagłębił się nieco w tematykę lotnictwa. Tu niestety muszę przyznać, że raczej mnie to nie zachwyciło, ale i tak czytało się świetnie.
Na koniec słówko na temat tytułu: skrzydlatymi trumnami nazywano przed wojną produkowane w Lublinie samoloty ansaldo. Były to włoskie samoloty budowane na licencji w Polsce. Po znacznej liczbie wypadków śmiertelnych powołano specjalną komisję, która stwierdziła nieprawidłowości w montażu, jakość silników dostarczanych przez Włochów również pozostawiała wiele do życzenia. 

 "Pogrom w przyszły wtorek"
źródło
Absolutnie mój typ! Najlepsza!
Witaj Lublinie wyzwolony, Lublinie powojenny, Lublinie PKWN-owski! 
UB-ecki terror, bieda, nędza, bezprawie. Maciejewski nadal w rękach Grabarza.
Wroński szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego tuż po wojnie akurat w Lublinie nie doszło do pogromu Żydów. Mieliśmy przecież pogromy w Rzeszowie, Krakowie czy Kielcach. Lubelscy Żydzi zostali prawie całkowicie wymordowani przez nazistów, po wojnie niektórzy jednak wrócili, przybyli też nowi. Nie było ich wielu, ale do pogromu faktycznie mogło dojść. Pojawiła się bowiem plotka o dziecku porwanym na macę. Pisarz dotarł do pewnej notatki w "Sztandarze Ludu" o rozwiązaniu sprawy i znalezieniu dziewczynki całej, i zdrowej gdzieś na wsi. Mały artykulik posłużył autorowi do kolejnej opowieści o komisarzu. 
Kolega Grabarz wypuszcza Zygę na wolność. Oczywiście pod pewnymi warunkami i dla swoich celów. Maciejewski, jako niepowiązany z żadną opcją polityczno-wojskową, może pomóc majorowi w uniknięciu żydowskiego pogromu i złapaniu pewnych seryjnych zabójców. 
Opisy Lublina tuż po wojnie oraz świetne oddanie ówczesnych nastrojów społecznych dodają niesamowitego smaku całej historii kryminalnej. Wroński fajnie wkomponował w całą akcję wątek prywatno-rodzinny Zygi, losy Róży oraz ich synka (moim zdaniem duży plus). Poza tym dowiadujemy się co nieco o Grabarzu. Podczas swojego dochodzenia Maciejewski wpada bowiem na trop prowadzący do jednego z obozów koncentracyjnych, pojawiają się też dokumenty na pewne nazwisko...
Czyta się szybko i z niecierpliwością oczekuje na kolejne niespodzianki. Polecam:) 

"Haiti"

Z najwyższego stopnia podium, kolejnym tomem Wroński niestety spada poza pierwszą trójkę.
Lekkie pióro pisarza sprawia, że "Haiti" i tak czyta się szybko. To "coś" jednak uleciało. Może po prostu nie jestem fanką jeździectwa. Tytuł książki też jakiś taki... mało zachęcający. Jedynym interesującym i wciągającym wątkiem jest postać Fałniewicza, kompana i podwładnego Zygi z czasów międzywojennych. Oczywiście klimat Lublina pozostaje, jak to u Wrońskiego, bez zarzutu.
Problem stanowi sama intryga. Jest po prostu nudno. 

Haiti to klacz. Stara klacz, której pilnuje Maciejewski. Były komisarz po wojnie i wypuszczeniu z UB-eckich łap jest dozorcą. Jedyną jego rozrywką są spotkania z Fałniewiczem i buteleczka czegoś mocniejszego. A skoro Maciejewski w czasach stalinowskich nie ma nic do roboty... przenosimy się do 1938 r. do trupa znalezionego u kopyt naszej Haiti. Tyle fabuły, nie chce mi się jej nawet streszczać, bo nuda, nuda, nuda. 
Czekam na "Kwestję krwi", mam nadzieję, że jest na co czekać:)
Miłego wieczoru:)